Zastanawiałam się, czy rozdzielać podsumowanie 2020 roku na prywatne i zawodowe. Ostatecznie zdecydowałam się to wszystko połączyć w jeden wpis. Na ten moment nie ma mnie bez mojej firmy i firmy beze mnie, wiele przełomowych momentów działo się w biznesie, a to ciągnęło za sobą piękne momenty osobiste.

Styczeń 2020

Zdecydowałam się wrócić na kurs języka szwedzkiego. Planowaliśmy wyprowadzkę do Szwecji na jesień, więc zależało mi na dużej ilości konwersacji. Postanowiłam po raz kolejny wybrać kurs w szkole Profi-Lingua we Wrocławiu. Nie obyło się bez zamieszania z grupami – B1 było ciut za wysoko, A2 ciut za nisko, ostatecznie ląduję w dwóch grupach na raz na miesiąc przed przerwą semestralną i zobowiązuję się nadgonić zagadnienia gramatyczne, które, jako jedyne, mnie w wyżej grupie blokowały.

Zawodowo wkraczamy na wysokie obroty, ponieważ grudzień był na tamten moment rekordowy pod względem otrzymanych zleceń. Pracowaliśmy spokojnie po 12 godzin dziennie (lub więcej) i tworzyliśmy mnóstwo stron internetowych – blog TheTravellingOnion.pl, bloga i wypożyczalnię aut dla Martyny z Gruzji.

W styczniu oddałam również pierwsze zlecenie dla Lions Estate – biura nieruchomości premium z Warszawy. Było to też pierwsze zlecenie na stronę WWW nieopartą na WordPress po kursie Coders Lab. Bardzo odczułam na plus wpływ kursu – prace szły szybko, a klient był zadowolony i współpracujemy do dziś przy różnych projektach.

Te niewielkie fragmenty czasu wolnego wykorzystujemy na przygotowania Tomka do obrony inżynierskiej na studiach, która miała być na początku lutego. Tomek cały czas pracuje dodatkowo na etacie dla zewnętrznej firmy (zajmuje się tam mediami społecznościowymi i reklamami na Facebooku). Chwytamy wszelkie okazje do pracy, zbieramy na wyprowadzkę 🙂

Luty 2020

Na kursie szswedzkiego trwa przerwa semestralna, ja wypracowuję sobie rytm nauki i własne metody, które sprzyjają powtórkom.

Tomek broni inżyniera na piątkę (w ogóle w to nie wątpiłam). Nie ma jednak chwili wytchnienia, bo przygotowujemy się do premiery naszego kursu tworzenia stron internetowych na WordPress. Kompletujemy niezbędne rzeczy – materiały dodatkowe, licencje na oprogramowanie do kursów, wtyczki do naszej strony, podpisujemy umowy z operatorami płatności.

Marzec 2020

Miesiąc, w którym pandemia dotarła do Polski. Nasza sytuacja się nie pogarsza. Zamykane biznesy i lockdown zwiększają zapotrzebowanie na działanie w sieci, więc odbieramy coraz więcej wiadomości od klientów.

Tworzymy głównie sklepy internetowe i identyfikacje wizualne. Kończymy też prace nad kursem WordPressa i z lekkimi obawami wypuszczamy produkt w świat. Wiedzieliśmy, że ten produkt jest fantastyczny i jedyny w swoim rodzaju – nie było kursów poświęcających tyle uwagi optymalizacji szybkości stron. Wyposażyliśmy kursantów przede wszystkim w narzędzia, a nie jednorazowe gotowce. Zastanawialiśmy się tylko, czy jego cena jest adekwatna do czasów jakie nastały.

Naszym założeniem było, by pierwsza edycja kursu pokryła wszelkie inwestycje, jakie ponieśliśmy przy jego tworzeniu. Dopiero kolejne e-produkty miały na siebie zarabiać (w tym kolkejne edycje kursu). Cel spełniliśmy w stu procentach (a nawet wyszliśmy odrobinkę na plus).

Jednocześnie pracujemy nad e-bookiem dla mojej mamy, której salon kosmetyczny został zamknięty. Z braku dochodów, szukamy innych metod zarobkowania. Mama reaktywuje swojego bloga (jwilanoska.pl) i dzielnie pisze, a my zajmujemy się korektą i składem.

Kwiecień 2020

Rozpoczynamy prace nad bardzo dużym projektem. Tworzymy stronę internetową na WordPress, tym razem z dedykowanym szablonem i funkcjonalnościami (motyw i praktycznie wszystkie wtyczki należy napisać pod klienta na zamówienie, zgodnie z dostarczonym projektem graficznym i specyfikacją). Zatrudniamy programistę, czas zlecenia ma wynieść 2 miesiące, natomiast jeszcze wtedy nie wiemy, że termin się bardzo przedłuży.

E-book mamy ma premierę i jesteśmy bardzo dumni. Z mamy i z nas – kilkadziesiąt egzemplarzy się sprzedaje w ciągu pierwszego miesiąca i to wśród obcych ludzi. Większość tych zakupów pochodzi z reklam na Facebooku, które konfigurowaliśmy. Warto dodać, że mama nie miała wcześniej zbudowanej żadnej społeczności. Ani na Faceoboku, ani na Instagramie, a blog był w zasadzie nowy.

Maj 2020

Musiałam zajrzeć do planera, by przypomnieć sobie, co się działo w maju. Miałam w głowie wielką, czarną dziurę. Był to ostatni miesiąc współpracy z jednym z klientów przy reklamach na Facebooku. Musieliśmy zrobić więcej przestrzeni na nasze firmowe projekty, bo czuliśmy, że po począktowym sukcesie z kursem, zaczniemy zwalniać, jeśli nie poświęcimy więcej czasu na naszą markę.

W między czasie, rozpoczynamy tworzenie strony i materiałów graficznych dla wrocławskiego biura nieruchomości, a także sklep online dla cateringu dietetycznego. Współpraca z pierwszym z klientów nie układała się zbyt dobrze, więc po kilku miesiącach nasze drogi się rozeszły w punkcie wyjścia. Drugie zlecenie przyniosło nam kolejne – stronę internetową dla kliniki położniczo-ginekologicznej z Warszawy.

Czerwiec 2020

To chyba mój ulubiony miesiąc w roku. Podejrzewam, że mają coś z tym wspólnego moje urodziny.

Na początku miesiąca robimy przyjęcie-niespodziankę dla naszej przyjaciółki. Znajoma jest inicjatorką, my dokładamy tort bezowy, spotykamy się w mieszkaniu zainteresowanej. Jubilatka się tego zupełnie nie spodziewała, zwłaszcza, że urodziny obchodzi pod koniec marca, ale przez lockdown nie mogła ich świętować jak należy. Nadrabiamy to niedopatrzenie, bawimy się świetnie do samego rana.

Dwa tygodnie później wypadają moje urodziny. Spędzam je rodzinnie, w gronie najbliższych i najukochańszych, jemy pyszności i wtedy stwierdzam, że mam wokół siebie cudownych ludzi. Popełniłam taki wpis na moim Instagramie, który jest kwintesencją tego, co mogłabym powiedzieć.

W między czasie, trochę z nudów trochę z ciekawości, umawiamy się na jazdy testowe różnymi modelami aut. Marzył mi się SUV, więc jeździmy Toyotą RAV4, Volvo XC60, XC90, Mercedesem GLC, na koniec trafiamy do salonu DS Automobiles (co nic nam wcześniej nie mówiło) i DS7 Crossback nas oczarowuje.

Lipiec 2020

Zaczynamy myśleć o rozszerzeniu działalności naszej firmy o sklep internetowy z naklejkami, zakładkami do książek i innymi cudownościami. Inspiracją są zagraniczne sklepy na Etsy, ale my mamy na to zupełnie inny pomysł.

Tomek jako absolwent uczelni może skorzystać z programu „Pierwszy biznes – wsparcie w starcie”. Wypełniamy bardzo długi kwestionariusz, tworzymy mistrzowski biznesplan, szukamy żyrantów (program oferuje preferencyjnie oprocentowaną pożyczkę z 12-miesięcznym okresem karencji). Wysyłamy wniosek i… po dwóch tygodniach dostajemy odpowiedź, że musimy dosłać dodatkowe dokumenty.

Chodziło o wszelkie pożyczki wypisane we wniosku (przez Tomka i żyrantów). Wszyscy mieli wspólność majątkową z małżonkami, więc dodatkowe dokumenty należy dostarczyć również dla partnerów. Liczymy, ile opinie bankowe będą kosztować i wychodzi nam kwota czterocyfrowa. Bez promesy i gwarancji, że po przesłaniu tych dokumentów otrzymamy wnioskowaną kwotę. Rezygnujemy z programu, rozglądamy się za kredytem, bo wierzymy w nasz pomysł

Imieninowe popołudnie spędzamy z rodzicami i wspólnie podejmujemy decyzję, że biznes będzie nasz wspólny, a zakupy sprzętu produkcyjnego sfinansujemy ze sprzedaży mieszkania, w którym mieszkaliśmy. Tak też robimy i w ostatnim tygodniu lipca opuszczamy mieszkanie, wprowadzamy się znów do rodziców. Tuż przed wyjazdem na tygodniowe wakacje. A dzień przed wyjazdem odbieramy nasze firmowe auto. To, co miało być zabawą, po kalkulacjach okazało się świetnym wyjściem i skorzystaliśmy z firmowego leasingu.

Sierpień 2020

Pod koniec miesiąca znajduje się kupiec na mieszkanie. Zaczynamy weryfikować raz jeszcze naz biznes plan, decydujemy ostatecznie, w jakie sprzęty będziemy inwestować. Powoli kompletujemy naszą wyprawkę.

Jednocześnie próbuję się odnaleźć w nowym biurze. Urządzamy miejsce pracy w moim rodzinnym domu, ale czuję się trochę jak na wakacjach i ciężko mi zebrać się do pracy. Ostatecznie opanowuję lenia i zaczynam pisać e-booka o optymalizacji stron internetowych.

Wiedząc, że otwieramy drugą gałąź naszej działalności i że niezbędne będzie kilkumiesięczne wdrożenie i doglądanie tego interesu, przekładamy wyjazd do Szwecji na przełom wiosny i lata 2021.

Zakłądamy z Tomkiem wspólnego Instagrama. Chcemy tworzyć razem, pokazać nasz punkt widzenia. Jesteśmy dobraną parą, w życiu i w biznesie – chcemy tym inspirować innych do działania.

Wrzesień 2020

Sprzedajemy mieszkanie, zamawiamy maszyny i… czekamy. Kupujemy półprodukty i… czekamy. Remontujemy jedno z pomieszczeń w domu, w którym będziemy działać i… czekamy. Na wszystkie zamówione rzeczy.

Cały czas pracuję nad e-bookiem o optymalizacji i tworzymy strony dla naszych klientów. Pracujemy intensywnie nad komoletem identyfikacji wizualnej dla Willi Zdrój w Ciechocinku oraz marki Muska, którą tworzą właściciele. Współpraca trwała już wtedy kilka miesięcy i trwa nadal.

Rozpoczynamy współpracę z zewnętrzną firmą od reklam na Facebooku. Szukamy na wszelkie sposoby metod na odciążenie nas w codziennych czynnościach, jakie wykonujemy przy naszej firmie, by skupić się na sklepie online, który będziem otwierać, produktach fizycznych i elektronicznych.

Październik 2020

Zaczyna się czas intensywnej pracy. Premierę ma nasz e-book o optymalizacji. Bardziej jednak z obowiązku – kupujący pierwszą edycję kursu otrzymali -50% zniżki i obiecaliśmy premierę jeszczed w 2020 roku. Publikacja jest wydana na tip top. Znajduje się tam cała nasza wiedza, którą chcieliśmy przekazać w tej pozycji, ale brakuje nam zasobów na przeprowadzenie skutecznej kampanii marketingowej.

Sprzedaż jest słaba, reklamy nie pomagają, bo nas w tym procesie sprzedażowym fizycznie nie ma. Odkładamy akcję promocyjną na dalszą przyszłość, koncentrujemy się na stawianiu sklepu, kupowaniu wtyczek, konsultacjach z prawnikami i tłumaczami. Ruszamy bowiem od razu w Polsce i Szwecji, a to wymaga dodatkowych nakładów na start.

Rozpoczynamy współpracę z osobą, która zajmie się mediami społecznościowymi naszych sklepów, w przyszłości docelowo także naszym firmowym instagramem i fanpagem na Facebooku. Wdrażamy ją w nowe obowiązki i wspólnie docieramy szczegóły. Jest to pierwsza osoba, którą zatrudniamy.

Listopad 2020

Sklep CuteUnite.com ujrzał światło dzienne i od tamtej pory stopniowo poszerzamy jego asortyment. Niespodziewanie rośnie jednak drugi sklep – Unsual.com. Ten, który otworzyła moja mama i sprzedaje w nim plakaty i świece sojowe.

Świeczki okazały się black fridayowym hitem, po jednej wzmiance na stories u TheTravellingOnion wpływa tyle zamówień, że zaczyna brakować nam surowców do produkcji. Zamawiamy paletę słoików (1000 szt.) i olejki zapachowe na litry (niektórych brakuje we wszystkich hurtowniach). Mama po powrocie z pracy wylewa wosk do późnych godzin nocnych. Pakujemy na cztery ręce, a zamówienia wciąż spływają.

Już wtedy wiemy, że w 2021 roku będziemy przenosić się do większego lokalu.

W Pikus.IT przyjmujemy kolejne zlecenie – tym razem odmienia ono nasze patrzenie na biznes i mocno inspiruje. Chociaż jeszcze na początku nie wiemy, że tak będzie.

Na urodziny Tomka, w prezencie, upolowałam konsolę PS5. Zajęło mi to kilka godzin i kilkaset internal server errorów, ale w końcu się udało. Dostawa zaplanowana na połowę grudnia, ale od koleżanek z pracy dostał kompatybilny prezent – grę Assassin’s Creed Valhalla.

Rezygnujemy z projektu, który rozpoczęliśmy wkwietniu (ten, o którym pisałam, że jeszcze nie wiemy, że będzie się przeciągał). Prace stanęły prawie na samym końcu, wspólnie z klientem doszliśmy do porozumienia i odstąpiliśmy od projektu…

Grudzień 2020

… Na chwilę, bo już w grudniu powróciliśmy do jego realizacji na nowych zasadach, w innym modelu. Wyszło to tej współpracy na dobre – idzie szybciej, sprawniej, bez większego chaosu. My zadowoleni, klient zadowolony, a w portfolio wyląduje projekt, z którego (mimo trudności), jesteśmy bardzo dumni.

Obiecałam sobie, że w święta wyluzuję i to udało się w stu procentach. Początek miesiąca upłynął pod znakiem domykania tego, co tylko możliwe do domknięcia. Znów pracowaliśmy bardzo dużo (znajomi już zaczęli się śmiać, że kiedy nie zapytają, my zawsze zajęci i mamy mało czasu).

Podjęliśmy decyzję, że Tomek zwalnia się z firmy, w której pracował dodatkowo i poświęcamy się w stu procentach Pikus.IT i naszemu sklepowi CuteUnite.com. Projektów mamy mnóstwo, zlecenia się nie kończą (nawet, gdy obiecuję sobie przystopować, ktoś odzywa się z następnym).

W środę przed Wigilią dostaliśmy wiadomości od naszych klientów, z którymi robiliśmy najbardziej bieżące rzeczy. Życzyli nam wesołych świąt, wszystkiego dobrego i złapało nas małe wzruszenie. Że pamiętali i że po raz pierwszy od kilku lat pracujemy z tak cudownymi ludźmi, że nie musimy się martwić o wiadomości od nich w dni świąteczne (co nie było przez lata takie oczywiste). Daliśmy sobie zielone światło na byczenie.

I tak robiliśmy. Nic nie musząc, nie mając zmartwień (parafrazując znaną piosenkę), zdecydowaną większość świąt przegraliśmy w Assassin’s Creed Valhalla. Odpoczęły nam głowy, zaplanowaliśmy podbój świata w 2021, rebranding Pikus.IT, nowe e-produkty i produkty fizyczne, wpadliśmy w dobry rytm pracy i wkroczyliśmy z nim optymistycznie w nowy rok.


Podsumowanie

To był dobry rok. Rozwinęliśmy firmę, wypracowaliśmy schematy, które się u nas sprawdzają i odrzuciliśmy te, które nie zdawały egzaminu. Wiemy, czego wymagać od osób, z którymi współpracujemy (w tym od klientów, co może niektórych z was zdziwić – na pewno o tym jeszcze napiszę). Wiemy też, czego robić nie chcemy. Sprecyzowaliśmy naszą grupę docelową tak, jak nigdy wcześniej. Czujemy się mocno zainspirowani.


Co dalej?

Jeden akapit to za mało, by opisać, jakie mamy plany na nadchodzący rok. Część z nich już zaczęliśmy wdrażać i to widać. Powstał ten blog (będący reaktywacją i jednocześnie rebrandingiem poprzedniego bloga), powstał cykl 365 piosenek na 365 dni na naszym Instagramie. A to, co będzie się działo dalej (i to już niedługo, bo w ciągu kolejnych 2-3 tygodni) powoduje, że mi kapcie spadają, a nogi przebierają ze zniecierpliwienia.

Nie możemy się doczekać. Wsiadajcie więc i wyruszcie w tę podróż razem z nami!