Kilka dni temu na naszym Instagramie pochwaliliśmy się zdobyciem kontraktu na mieszkanie z pierwszej ręki w Szwecji. Tym samym przypieczętowaliśmy datę naszego wyjazdu, a ja rozpoczynam serię emigracyjnych wpisów na tym blogu.

Skąd ten pomysł?

Wyjechać za granicę chciałam już od dawna. Kiedyś widziałam w tym tylko ogromne możliwości rozwoju. Zawsze gdzieś czułam się lepiej niż w kraju. Dopiero kilka lat temu Polska stała się dla mnie nieznośnie uciążliwa i gdy widzę, że nic się nie zmienia (a wręcz mam wrażenie, że jest coraz gorzej), tym bardziej chcę móc inne miejsce na świecie nazywać swoim domem.

Dlaczego Szwecja?

Są wśród moich czytelników osoby, które znają mnie dłużej – nawet 9 lat. Wszystko dlatego, że nagrywałam wcześniej na YouTube wideo z gier komputerowych, a później vlogi (do których za granicą zamierzam wrócić, ale to jeszcze tajemnica :). Te osoby pamiętają, że gdy poznałam mojego męża, mieszkał on właśnie w Szwecji.

Pierwszy start mieliśmy za sobą – istniał już w tamtejszym systemie, miał konto w banku, znał język. Próbowaliśmy tej przeprowadzki już kilka razy – najpierw na moje studia, później tuż po moich studiach, na jesień 2020. Zawsze jednak mieliśmy tu kilka spraw, które zatrzymywały nas na miejscu.

Jakie są nasze powody?

To pytanie, które powtarza się bardzo często, szczególnie wśród osób, które nas blisko znają. Zarabiamy dobrze, nie narzekamy na nasze życie w Polsce pod kątem ekonomicznym. Ale też nigdy nie chcieliśmy wyjeżdżać w celach typowo zarobkowych.

Przede wszystkim chcemy spokoju. Szwedzkie lagom bardzo nam odpowiada. Tęsknimy za zwykłą, ludzką życzliwością i serdecznością (nawet, jeśli w przypadku Szwedów może być udawana – nie interesuje mnie to – ważne, że mam dobre samopoczucie). A gdy opowiem więcej o całym procesie szukania mieszkania, zrozumiesz, co mam na myśli.

Chcemy, by nasze dziecko wychowywało się w kraju tolerancyjnym i otwartym, gdzie będzie miało zagwarantowane respektowanie jego praw. Gdzie otrzyma szansę rozwoju i nie spędzi całego dzieciństwa nad stosem książek, nadrabiając braki polskiego systemu edukacji.

Wreszcie – kocham ten język, uwielbiam kulturę, jestem absolutnie oczarowanaa naturą i krajobrazami, nie mogę się doczekać czystego powietrza, aż palę się na myśl o tych wszystkich pięknych zdjęciach, które tylko czekają, aż je zrobię.

Kiedy jedziemy?

Klucze do naszego mieszkania odbieramy 15 kwietnia i prawdopodobnie tego dnia pojawimy się tam już z pierwszą porcją naszych rzeczy. Zostaniemy kilka dni, wyposażymy się w najpotrzebniejsze sprzęty i wracamy do Polski zapakować resztę rzeczy, zabrać zwierzyniec (jedziemy z dwoma kotami i naszym psem), naszych rodziców (a razem z nimi – drugi bagażnik) i wracamy do Szwecji, tym razem już na stałe.


Chciałabym zabrać Cię w tę podróż razem z nami, dlatego będę na pewno wpadać od czasu do czasu z wpisami dotyczącymi naszej przeprowadzki. Jeśli myślisz o wyjeździe i rozważasz Szwecję jako swój drugi dom, może te wpisy będą dla Ciebie pomocne.

Trzymaj za nas kciuki!