Internet pełny jest memów o osobach świadczących różnego rodzaju usługi i ich znajomych, którzy chcą się załapać na 100% rabatu ze względu na „długoletnią znajomość”. Brak asertywności w tym przypadku może bardzo szybko skutkowac frustacją. Dziś napiszę, jak ja podchodzę do świadczenia usług dla znajomych w moim biznesie.

Asertywność przede wszystkim

Asertywność w biznesie przydaje się na wielu polach i praktycznie wszystkie moje porady będą się o nią opierać. Zdaję sobie sprawę z tego, że nauczenie się asertywności wymaga pracy nad sobą, często wielu lat. Zdecydowanie się to jednak opłaca.

Jeśli czujesz, że masz problem z asertywnością, dobrym sposobem na przepracowanie tego tematu jest skorzystanie z kursoksiążki Pani Swojego Czasu – Asertywnosć i pewność siebie.

Rabat? Tylko z Twojej inicjatywy

Jest wiele rzeczy, których zrobienie zajmuje mi kilka chwil i nie mam problemu, by dla bliskich znajomych zrobić te dwa-trzy kliknięcia w gratisie. Ba, nie mam problemu, by wykonać większą usługę w gratisie lub z dużym rabatem. Wszystko pod jednym warunkiem. To musi być moja inicjatywa.

Sama często korzystam z usług oferowanych przez moich znajomych. Przyczyna jest prosta – mam do nich zaufanie, wiem, jak pracują i że znają się na tym, co robią. Zawsze cieszę się, że mogę dodatkowo dać im zarobić, dlatego pytam o wycenę. I tak, jak sama nie oczekuję żadnych taryf ulgowych w tym względzie, tak chciałabym, żeby ich nie oczekiwano ode mnie. Kwestię udzielenia ewentualnych rabatów pozostawiam sumieniu znajomych – z mojej strony działa to dokładnie tak samo.

Ważne, nie tylko dla własnego samopoczucia, ale i dobra Twojej relacji ze znajomym-klientem, by zachować się zgodnie z własnymi przekonaniami. Są osoby, dla których bez wahania rzucisz wszystko i będziesz pracować o każdej porze dnia i nocy, w weekendy i bez pieniężnego wynagrodzenia. To osoby, z którymi masz na codzień kontakt, dobrze się czujesz w ich towarzystwie, działacie z pewną wzajemnością (przysługa za przysługę, choć tu byłabym ostrożna, bo przysługa przysłudze nierówna :D). Osoby, którym z przyjemnością sprezentujesz trochę swojego czasu i wiedzy.

Z drugiej strony są osoby, z którymi nie łączą Cię bliższe relacje. Jesteście po prostu znajomymi. Może przez pewien okres w waszym życiu szliście podobną drogą (chodziliście do jednej szkoły, klasy, pracowaliście razem na etacie, ale na różnych piętrach?), ale w zasadzie na poziomie emocjonalnym jesteście prawie jak obcy ludzie. Dlaczego miałabyś podejść do tych osób inaczej niż do każdego innego klienta?

Traktuj znajomych jak klientów

Przedstaw swoją ofertę dokładnie tak, jakby pisała do Ciebie zupełnie obca osoba (z wyjątkiem sytuacji, kiedy chcesz traktować ich inaczej – Ty chcesz, a nie Twój znajomy chce być tak traktowany). Podaj ceny (lub widełki), opisz dostępne pakiety i co wchodzi w ich skład.

Podpiszcie stosowną umowę, zawrzyjcie w niej wszystkie ważne informacje – czas realizacji i inne terminy, wynagrodzenie, obowiązki obu stron i zakres prac. Oczekuj, że druga strona potraktuje te postanowienia poważnie i sama też je tak traktuj. Jeśli nie mieści Ci się w głowie, by zawalić jakiś termin i o tym nie poinformować (bo jesteśmy ludźmi, różne sytuacje się zdarzają), nie zawalaj też w zleceniach wykonywanych dla znajomych („bo to znajoma, zrozumie”).

A co w sytuacjach trudnych i konfliktowych?

Trudni klienci się zdarzają. Nie dostarczają treści na czas, znikają na długie tygodnie i nie dają znaku życia (a Ty potrzebujesz zaopiniowania danego etapu pracy). Chcą naginać treść umowy, próbując wymusić dodatkowe usługi w gratisie lub dodatkowe rundy poprawek. Podobnie może się zdarzyć, gdy klientem jest Twój znajomy.

Wiem, że może być Ci trudno stanowczo zareagować, ale lepiej zrobić to szybciej niż później. Po pierwsze dlatego, że znajomy może nie zdawać sobie sprawy z tego, że coś po jego stronie jest nie tak. Po drugie – im dalej w las, tym gorzej. Jeśli po raz któryś nie otrzymałaś w terminie obiecanych materiałów albo czekasz w nieskończoność na kolejną już rundę poprawek, jak najszybciej o tym powiedz.

Nie ma nic gorszego niż projekt przeciągający się o kilka miesięcy nie z naszej winy. To zawsze nerwy, koszty (bo mamy zablokowane miejsce w grafiku, które mogłybyśmy poświęcić innej osobie), frustracja aż w końcu wypalenie zawodowe. Zadbaj o swoją higienę pracy i wymagaj zdyscyplinowania – także od znajomych.


Moja rada w kwestii świadczenia usług znajomym mogłaby się sprowadzić do tego, by nie ulegać złudzeniom, że cokolwiek powinnaś lub czegoś nie wypada. Jeśli czujesz w środku, że, z różnych względów, chcesz nagiąć standardowe procedury stosowane w Twoim biznesie dla określonej osoby – zrób to.

Jeśli jednak ten cichy głosik w Twojej głowie odzywa się i namawia do odwrotu – pod żadnym pozorem nie myśl, że „no dobra, jakoś to będzie”. Nie będzie. Koniec takiego zlecenia może być odległy i bolesny, szkoda na to Twoich zasobów.

Link do książki Pani Swojego Czasu jest linkiem afiliacyjnym. Jeśli w niiego klikniesz i zrobisz zakupy, otrzymam prowizję.